Słoń, który powalił drzewo Wstecz Gadający ptaszek Dalej Jak karmiłam 300 kg nosorożca

Słoń, który powalił drzewo

Tego dnia musiałam wstać przed świtem. O 5 rano wyruszaliśmy już na safari w poszukiwaniu dzikich zwierząt żyjących na wolności. Mimo, że normalnie o tej porze roku w RPA jest gorąco, o świcie jest zimno. Ubrałam się więc na cebulkę, żeby w miarę wychodzenia słońca, ściągać z siebie kolejne warstwy ubrania.
Jeżdżenie po Nhoveni przypomina nieco grę w rosyjską ruletkę, można zobaczyć wiele zwierząt, albo żadnego. Można je oglądać z bliska, albo zostać zaatakowanym.
Słoniowe szczęście dopisało nam tego dnia i mogliśmy się przyjrzeć tym zwierzętom całkiem z bliska. Ale chyba nie wszystkim się to spodobało. W pewnym momencie trafiliśmy na jurnego nastolatka, który prawdopodobnie szukał samicy do spółkowania. Kiedy nas zobaczył postanowił się popisać swoją siłą, a może przy okazji nas postraszyć czy wyżyć swoje frustracje. Spoglądając czy na pewno będziemy oglądali przygotowany dla nas show, podszedł do drzewa, po czym powalił je trąbą i jakby nigdy nic, zadowolony z siebie, odszedł. Musicie wiedzieć, że słonie za pomocą trąby mogą nawet wyrywać drzewa. Ta bowiem zbudowana jest z 40 tys. mięśni i może podnieść ciężar do 300 kg, czyli sześć mnie:)

Dodaj Komentarz