Niuniek mnie ukochuje Wstecz Jak karmiłam 300 kg nosorożca Dalej Historia o górze liści i...

Niuniek mnie ukochuje

Kiedy kucnęłam, coś na mnie wskoczyło. Nie miałam pojęcia czego to zwierzątko ode mnie chce – czy ono mnie atakuje, czy wręcz przeciwnie przyszło się popieścić.
Scena ta miała miejsce mojego pierwszego dnia na drugim wolontariacie. Opiekunka zwierząt oprowadzała mnie po położonym na północy RPA ośrodku. Weszłyśmy do klatki cywet i na chwilę kucnęłyśmy. Wtedy jedna z cywet – Bluey – wskoczył mi na plecy. Nie wiedziałam, co się dzieje. Najspokojniejszym tonem, na jaki potrafiłam się zdobyć zapytałam opiekunkę zwierząt o co chodzi. Ta, dopiero wtedy, wytłumaczyła mi, że cywety te nie miały mamy i były wychowywane przez człowieka, dlatego lubią się popieścić, zwłaszcza Bluey. Od tamtej pory mój niuniek zawsze na mnie wskakiwał ocierając się swoją główką i szyją o moją głowę i szyję, wydając przy tym charakterystyczny dźwięku fufufufu. Najwięcej pieszczot dostawałam, kiedy miałam świeżo umyte włosy? Może podobał mu się zapach mojego szamponu ? albo po prostu chciał mnie „oznaczyć”, żebym nim pachniała, w końcu byłam jego przyjaciółką?

Dodaj Komentarz