Uratowany jaguar

Uratowany jaguar

Poznajcie ośmiomiesięcznego jaguara Mijunglę. Jej mama została zabita przez kłusowników, a trzymiesięczne wówczas maleństwo z ranami na głowie i zarobaczone zostało znalezione w lesie

CZYTAJ DALEJ

Wildtracks w Belize

Wildtracks w Belize

Weszłam do klatki, a Franklin od razu wskoczył mi na rękę i przytulił czarną mordkę do mojej buzi. Nie było mnie raptem przez dwa dni, bo musiałam pojechać odnowić wizę, a on  tak bardzo stęsknił się za mną. Franklin to jeden z pięciu...

CZYTAJ DALEJ

Lone Pine Koala Sanctuary

Lone Pine Koala Sanctuary

To był mój pierwszy wolontariat w ośrodku dla dzikich zwierząt. Nie miałam wtedy pojęcia o tym, jak wyglądają takie ośrodki i co się w nich robi. Wtedy nie była to jeszcze moja życiowa misja, a wyjątkowe wakacje. Wolontariat (od poniedziałku do...

CZYTAJ DALEJ

Z miłości do zwierząt

Z miłości do zwierząt

Kiedy wyjeżdżałam na pierwszy wolontariat do Australii, nie zdawałam sobie sprawy jak ten wyjazd zmieni moje życie. Od tamtej pory minęło już kilka lat, a ja zrezygnowałam z wyjazdów wypoczynkowych na rzecz pomagania dzikim zwierzętom. Pracowałam...

CZYTAJ DALEJ

Endangered Primate Rescue Center

Endangered Primate Rescue Center

Jadąc do Wietnamu na wolontariat w ośrodku dla naczelnych nie miałam zbyt wielkich oczekiwań. Zależało mi, żeby poznać, moim zdaniem najpiękniejsze małpki na świecie, duki wspaniałe. Tymczasem był to jeden z najfajniejszych wolontariatów, na...

CZYTAJ DALEJ

Bezpieczeństwo na wolontariacie

Bezpieczeństwo na wolontariacie

Pewnego razu w ośrodku La Senda Verde w Boliwii wskoczył na mnie czepiak (małpa). Owinął ogon wokół mojej szyi, po czym zawisł na niej, lekko mnie podduszając. Naturalną reakcją w takiej sytuacji byłoby rozluźnienie uścisku. W praktyce była to...

CZYTAJ DALEJ

Wycie o pomoc

Wycie o pomoc

Spojrzały na mnie wielkie przerażone oczy ok. sześciomiesięcznego wyjca. Był przeuroczy. Miał piękną czarną mordkę, niemal w kształcie serca. Małe czarne, sterczące uszka. I właśnie rozpoczynał swoje nowe życie. Nazwano go Pomelo, jak ten owoc...

CZYTAJ DALEJ

Moholoholo

Moholoholo

Jedną ręką trzymałam smoczek tuż przy wargach osieroconego nosorożca, a drugą podtrzymywałam dwulitrową, plastikową butelkę  mlekiem.  Dziewięciomiesięczna Oliwia łapczywie piła. Do ośrodka Moholoholo trafiła pół roku wcześniej, po tym jak...

CZYTAJ DALEJ

Miodowy miś

Miodowy miś

Najpierw zobaczyłam jej wielkie oczy, potem śliczny pyszczek. Jeszcze było dla niej za wcześnie, dlatego nie miała ochoty opuszczać swojego drewnianego domku. Chciałam ją skusić do wyjścia na zewnątrz bananem, ale kinkażu Kinka wyciągnęła tylko...

CZYTAJ DALEJ